Zgubny krąg bezczasu

Zgubny krąg bezczasu, 2009
olej na płótnie -dyptyk- 100x60cm + 100x30cm

Byłam w Bezczasie przez chwilę…

Trafiłam tam przez pomyłkę, więc nie wypadało zabawić dłużej. Zresztą, trochę się obawiałam. To jedno z tych Bezmiejsc, które magnetyzują i odpychają jednoczeście: niby przyjaźnie i zielono, ale też chłodno i niepokojąco. Nie było więc sensu ryzykować. Lepiej zachować ostrożność w obcowaniu z Bezwymiarem.

Konstrukcja Bezczasu była promienista i zdawałoby się – przejrzysta. Liściaste kręgi rozstrzelone były daleko dookoła. Wydawały się jakby zamknięte w Wielkim Kręgu Bezruchu. Ale Bezruch był tylko złudzeniem. Zieleń nieustannie gmatwała się w sobie, plątała i skręcała. Gubiła swoją zieloność w żółci i błękicie, by znowu nabrać mocy szmaragdu i… groszku. Zatracała się we własnym fermencie, gniła, by wrócić świeża i niewinna.

Wkrótce pojawią się nowe kręgi, inne znikną w otchłani. Gdy tylko odwrócimy nasz wzrok, cała machina Bezczasu, ruszy skrzypiąc i rzęrząc. Bardzo powoli nabierze tempa. Rozpędzi się, by całkiem zamazać się w fioletach i różach, które niegdyś koiły, a teraz w tym pędzie próbują rozpaczliwie uciec przed zachłannymi brązami Bezmiaru. Niedługo to właśnie brąz zdominuje Bezczas.

Chyba jeszcze niejeden Bezczas przede mną…

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s